collapse_arrow_
Version polonaise

Propos recueillis par Gosia BABICKA (basketteuse et... journaliste !)

DU CHEVAL AU BASKET
Elle a renforcé notre impact sous les paniers grâce à sa grande taille. Sa mobilité est son grand avantage. Ses 192 cm effraient les plus petites adversaires. L’expérimentée  polonaise partage avec moi ses impressions par rapport à sa carrière et à son séjour en France.
Pourtant, avant le basket, Asia a eu une passion particulière : l’équitation. Je me suis entraînée cinq ans. J’ai été licenciée dans un club hippique et j’ai participé aux compétitions. Toute ma jeunesse, je l’ai passée avec les chevaux. Notre basketteuse a rêvé de devenir un jockey et pour cette raison, elle s’est occupée de ces beaux animaux, chaque jour. Mais sa passion n’a pas été compatible avec sa taille. Elle a grandi plus que ses copines et elle a tourné ses yeux vers le basket. En premier pour s’amuser avec des amis puis sérieusement au club.
A l’âge de 15 ans, Asia a commencé à participer au championnat de Pologne d’adolescents. Son premier contrat professionnel, elle l’a signé, il y a sept ans. Pendant cette période, elle a changé  cinq fois d’équipe : Jelenia Gora, Poznan, Rzeszow, Szczecin et à la fin Rybnik, dernier club avant sa venue à Roanne. Elle a concilié sa carrière de sportive avec un parcours universitaire en réussissant une licence d’administration : "le basket est très important pour moi mais je sais que je ne peux pas jouer jusqu’à ma retraite. Pour cette raison, j’ai poursuivi mes études. Ces années ont été difficiles à gérer mais vraiment enrichissantes". Voilà, en bref, son histoire dans son pays.
Pourquoi est-elle venue en France ? Il y a plusieurs raisons. "Partir ailleurs, gagner une expérience internationale et élargir mes horizons, j’ai toujours rêvé de découvrir un pays de l’Europe de l’ouest. J’ai pensé à la France, à l’Espagne et à l’Italie où il y a plusieurs niveaux de basket et différents modes de vies". Et elle n’est pas déçue. Elle apprend chaque jour. A Roanne, Asia a rencontré des gens gentils, ouverts et  serviables. "Au début, quand j’ai rien compris, mes coéquipières et les dirigeants essayent de me parler en anglais. Ils m’ont invité chez eux et ils m’ont fait goûter les spécialités françaises. Chacun a voulu me rencontrer et savoir si tout va bien." La Polonaise est agréablement surprise par l’organisation dans son nouveau club. Tout est comme il faut. "Des fois, j’ai eu plus de problèmes en ligue féminine en Pologne. Ici je suis tranquille et je peux me concentrer sur le basket." Notre intérieure a eu besoin de s’habituer à une façon différente de vivre. Les rendez-vous à la banque, la fermeture de magasins à midi ou mauvaise connaissance de langues étrangères. Ce ne sont pas de grands inconvénients par rapport à ce qu’elle a gagné.
Quelles sont les passions, hors du sport, que notre Pink Lady apprécie ? Elle aime acheter et lire des livres. Elle a sa propre collection de bouquins historiques, fantastiques, criminels. En plus, Asia sort souvent au cinéma pour regarder les films d’actions ou les comédies. La polonaise profite de son séjour en France en apprenant le français. "En arrivant à Roanne, je n’ai rien compris. J’ai connu juste « bonjour », « merci » et « s’il vous plaît ». Maintenant j’arrive à comprendre les entraînements et m’exprimer un peu. Asia visite avec plaisir la région Rhône-Alpes, mais pas toute seule. Elle a déménagé avec son copain Marek qui s’est aussi bien intégré chez nous. Un couple qui est ensemble depuis trois ans ne pouvait pas se séparer. Pour cette raison, Marek a quitté son travail en Pologne et il est venu avec la basketteuse. "Je me sens bien dans chaque domaine et j’ai gagné mon expérience dans différentes entreprises. Pour cette raison je suis content d’avoir obtenu la chance ici à Roanne. Parce que notre vie privée, notre amour, sont le plus important", raconte Marek.
Et qu’est-ce qu’ils vont faire dans l’avenir ? "Pour l’instant je voudrais bien évoluer comme basketteuse, pourquoi pas à Roanne ? Dans le futur, je rêve d’avoir ma propre petite brasserie où je vais préparer toute seule les repas, en fonction de la saison.
Pourtant avant qu’elle termine son aventure avec le basket, elle espère gagner autant de matchs avec les Pink Ladies, à monter en NF1 et qui sait quoi d’autre …? ☺

QUESTIONNAIRE

Toujours  avant le match : J’écoute ma musique préférée

Jamais avant le match :  J’essaie de me reposer au maximum

Toujours après le match :  Je fais une analyse, j’essaie de trouver des erreurs à corriger

Pendant l’entrainement : Je m’entraine à 100%

Pendant le match : Je me concentre au maximum

Ce que j’aime le plus au basket : que  c’est aussi un mode de vie

Ma plus forte qualité au basket : les rebonds

Si ce n'est pas le basket : Je deviendrais médecin
collapse_arrow_
Version française

KWESTIONARIUSZ

Zawsze przed meczem: Słucham ulubionej muzyki

Nigdy przed meczem: Nie tracę energii i koncentracji na rzeczy mało ważne

Zawsze po meczu: Analizuje go , jakie błędy popełniłam i nady czym powinnam popracować

Podczas treningu: Robię wszytko na 100%

Podczas meczu: Jestem maksymalnie skoncentrowana

To, co najbardziej lubię w koszykówce: Że to także styl życia

Moja najsilniejsza strona w koszykówce: Zbiórki

Jeśli nie koszykówka to: Zostałabym lekarzem

Version Polonnaise de l'interview...

Od jeździectwa do koszykówki
Dzięki swojemu wzrostowi wzmocniła naszą siłę podkoszową. Jej dużym atutem jest  sprawność. Jej 192 cm budzą grozę wśród niższych przeciwniczek. Doświadczona Polka opowiada mi o sobie i swoim pobycie we Francji.
Jednakże zanim przyszedł czas na koszykówkę Asię pasjonował inny sport: jazda konna. Trenowałam przez pięć lat, byłam zrzeszona w klubie i brałam udział w zawodach. Całe moje dzieciństwo spędziłam „w siodle”. Koszykarka marzyła aby zostać zawodowym dżokejem, dlatego też każdego dnia pojawiała się w stajni, by doglądać tych pięknych zwierząt. W kontynuacji pasji przeszkodził jej tak istotny w tym zawodzie zbyt wysoki wzrost. W tym momencie pojawiła się inna rozrywka, koszykówka, która szybko stała się ulubioną dyscypliną sportową Asi. Najpierw jako zabawa na podwórku, później bardziej poważnie, bo w klubie. Pierwsze występy w lidze młodzieżowej centerka rozegrała w wieku 15 lat. W najwyższej klasie rozgrywek natomiast, swój pierwszy kontrakt podpisała siedem lat temu. W tym czasie pięciokrotnie zmieniała drużyny. Jelenia Góra, Poznań, Rzeszów, Szczecin, Rybnik, skąd w sierpniu 2014 przyjechała do Roanne. Zanim jednak zdecydowała się na wyjazd z Polski, postanowiła zadbać o swoją edukację. W związku z tym ukończyła studia licencjackie na kierunku administracji na Uniwersytecie Poznańskim. Koszykówka znaczy dla mnie bardzo dużo, ale zdaję sobie sprawę, że nie będę grała do emerytury. Uzyskanie tytułu licencjata pozwoli mi odnaleźć się w przyszłości, w karierze pozasportowej. Nie ukrywam, że był to wyczerpujący, choć zarazem bardzo wzbogacający czas. Tak właśnie przedstawiają się sportowe początki Asi.
A dlaczego przyjechała do Francji? Jest kilka powodów. Zmienić otoczenie, wzbogacić się o nowe doświadczenia oraz poszerzyć horyzonty. Zawsze myślałam o wyjeździe do jednego z zachodnich krajów. Rozważałam Francję, Włochy i Hiszpanię, gdzie jest wiele lig i tak różny od polskiego styl życia. I nie zawiodła się. Każdego dnia uczy się czegoś nowego, coś ją zaskakuje. W Roanne spotkała miłych, otwartych i uczynnych ludzi. Na początku, kiedy nie rozumiałam ani słowa, zarówno koleżanki z drużyny jak i pracownicy klubu starali się porozumiewać ze mną po angielsku, choć wiem, że dla nich nie jest to łatwe. Zapraszali mnie do swoich domów, serwowali francuskie potrawy, starali się bym dobrze się tu czuła. To co mile zaskakuje Polkę to dobra organizacja. Wszystko jest na czas i tak jak powinno być. Tu jestem spokojna i mogę skupić  się na koszykówce.  W moim rodzimym kraju, w najwyższej lidze rozgrywek , nie raz moi pracodawcy nie wywiązywali się z umowy. Tutaj natomiast czekają  ją inne wyzwania, jak przystosowanie się do innego rytmu dnia i zasad. Na każde spotkanie w banku należy  się umawiać, zamknięte sklepy w południe  czy słaba znajomość języków obcych wśród Francuzów, to dla niej niewielkie niedogodności, w porównaniu z korzyściami życia w tym multikulturowym kraju.
A co poza sportem pochłania naszą pink lady? Kupuje i czyta niezliczone ilości książek. W swojej kolekcji posiada wiele historycznych, kryminalnych i tych o tematyce fantastycznej. Drugim w kolejności ulubionym zajęciem jest oglądanie filmów sensacyjnych czy komedii. Przy tej okazji często można spotkać ją w kinie. Polka stara się dobrze spożytkować czas spędzony we Francji, dlatego uczy się także języka. Kiedy przyjechałam do Roanne nie rozumiałam ani słowa. Jedyne co umiałam powiedzieć po francusku to „przepraszam”, „proszę”, „dziękuję”. Teraz jestem w stanie zrozumieć polecenia trenera, a także użyć podstawowych zwrotów. Gdy tylko jest możliwość Asia zwiedza region Rhone-Alpes. Z tym, że nie sama. Razem z nią, do Francji, wyemigrował Marek-jej chłopak. Para, która spotyka się od trzech lat, nie mogła wyobrazić sobie rozstania. Dlatego też Marek złożył wymówienie w pracy i podążył za koszykarką. Czuję się dobrze w każdej branży i mam doświadczenie w wielu domenach. Dlatego cieszę się, że dostałem szansę tu, w Roanne. Nasze życie prywatne i nasza miłość jest najważniejsza, opowiada Marek.
A co w przyszłości? Na razie chcę rozwijać się jako koszykarka więc dlaczego nie w Roanne? W dalszej przyszłości natomiast marzę o własnym bistro, gdzie sama będę przygotowywać smaczne potrawy, a menu zależne będzie od pory roku. Jednakże  zanim skończy swoją przygodę  z basketem zależy jej aby wygrać jak najwięcej meczy w barwach RBF, awansować do ligi nationale 1 i kto wie co jeszcze?:)