collapse_arrow_
VERSION POLONNAISE

Propos recueillis par Gosia BABICKA (basketteuse et... journaliste !)

SAISON TERMINEE PREMATUREMENT

C'est sa première saison en Séniors. Malheureusement, elle n'a pas eu de chance. Après deux mois de préparation et quelques matches en NF2, elle a subi une rupture complète des ligaments croisés. Pour elle, cela signifie : fin de la saison 2013-2014. Comment elle a commencé son aventure avec le Basketball ? Quelle épreuve traverse-t-elle maintenant ?
Aujourd'hui, mon interlocutrice est Marine LAREURE.

 
A seize ans à peine, Marine a la même passion que sa maman qui a fait découvrir à ses deux filles le Basketball. A l'âge de 4 ans, elle a commencé à toucher et dribbler le ballon orange. Au début, la basketteuse s'entraînait à Commelle-Vernay, un petit village pas loin de Roanne, où elle habite avec sa famille

Durant sa saison de Benjamines, elle participe à une Sélection Départementale et, les deux années suivantes, la jeune fille a bien progressé. Elle rejoint alors les Benjamines Région au LCB (Le Coteau Basket) où elle est deux fois championne régionale groupe A et participe au Tournoi des Etoiles avec la Sélection de la Loire où elle termine deuxième !

Ensuite, elle joue en Minimes Région au LCB où elle est sacrée championne régionale groupe B la première année, et intègre les Minimes France l'année suivante.

La Sélection Régionale du Lyonnais lui fait confiance pour participer aux finales du Chamionnat de France à La Baule, compétition qu'elle remporte avec son amie Alix DUCHET ! Finalement, elle intègre l'équipe Cadettes France au RCR Basket Féminin et enfin la NF2.

La saison 2013-2014 est la saison de l'espoir pour Marine, qui se voit confier le rôle de "remplaçante" lors des entraînements de l'équipe NF2, et supplée Caroline BUCHET en matches à la mène. Elle prend peu à peu confiance en elle.

Malheureusement, pendant un entraînement, en octobre, elle glisse sur le parquet et tombe. La joueuse a senti une vive douleur tout de suite. Ce n'était pas bon signe... Le résultat de l'IRM a confirmé le mauvais pressentiment : "Je me suis fais une rupture totale des ligaments croisés antérieurs et une fissure du ménisque. Ils m'ont pris un morceau d’ischio pour le greffer à la place de mon ligament rompu" explique Marine.

Cette blessure sérieuse fut un coup d'arrêt pour cette saison...

Au mois de décembre, la basketteuse a subi l'opération et revient lentement à la forme et la santé. Pour l'instant, elle s’entraîne dans la piscine mais dans quelques semaines, elle va recommencer la course. "Je suis un peu anxieuse, j'ai un peu peur. Tout est frais. J'ai faim du Basketball, de l'ambiance dans l'équipe. Les matches me manquent." Le moment décisif, ce sera en Juin quand elle va passer le test médical. Le médecin décidera si elle peut reprendre la compétition, ou pas...

C'est sa première blessure sérieuse, qui tombe juste au début de la saison. Elle avoue avoir connu des moments de doute. "j'ai été vraiment déçue, car j'ai commencé de progresser, gagner du temps de jeu." Les premières semaines après l'opération n'ont pas été faciles à cause des béquilles. En plus, le Basketball lui manque. "Ce qui me motive, c'est de rester au contact du monde du Basketball, d'aller voir jouer mon équipe."

Marine étudie dans un Lycée scientifique et a déjà précisé ses plans d'avenir : "Je voudrais travailler pour la Brigade de Protection des Mineurs. Une fois, j'ai regardé le film Polisse et ça m'a donné cette idée."

Cet été, elle va partir au Sénégal dans le cadre d'une action humanitaire. Le but est noble. Pendant deux semaines, douze bénévoles vont construire une école. "Je suis extrêmement excitée. Le Sénégal est un pays où je ne suis jamais allée et, en plus, c'est pour aider des enfants." Les ados ont déjà prouvé leur engagement. Ils ont trouvé des sponsors pour collecter des fonds pour le financement des matériaux et du voyage.

Et après les vacances ? "Je vais récupérer et reprendre le Basketball. Je veux bien redémarrer ma nouvelle saison avec mon équipe et progresser." finit la basketteuse, sympathique !

QUESTIONNAIRE

Toujours  avant le match : j'essaye de me détendre en écoutant de la musique et en rigolant avec mes coéquipières, en leur sortant mes blagues de haut niveau...

Jamais avant le match : je ne mange jamais avant un match


Toujours après le match : je refais le match


Pendant l’entraînement : j'écoute, j'applique les consignes, je travaille, je me donne à fond, mais je prends aussi du plaisir d'être avec mon équipe


Pendant le match : je me bats pour l'équipe, j'écoute et j'applique les consignes du coach et les conseils de mes coéquipières


Ce que j’aime le plus au basket : le travail d'équipe, surtout quand on s'entend bien et que la réussite est là !

Ma plus grande  qualité au basket : la combativité, ne rien lâcher...


Si ce n’est pas le Basketball : je ne sais pas.

collapse_arrow_
VERSION FRANCAISE

Version Polonnaise de l'interview...

Sezon skończony przedwcześnie

To jej piewszy rok w seniorskiej drużynie. Niestety okazał się pechowy. Po dwóch miesiącach przygotowań i kilku meczach ligowych zerwała więzadło krzyżowe w kolanie, co dla niej oznaczało koniec sezonu koszykarskiego. Jak zaczęła swoją przygodę z „basketem”? Na jakim etapie kontuzji jest teraz? Dziś moją rozmówczynią jest Marine Lareure.

 
Szesnastoletnia dziś Marine poszła w ślady swojej mamy, która „zaszczepiła” w obu córkach miłość i pasję do koszykówki. Już jako czterolatka zaczęła  uczęszczać na pierwsze treningi i oswajać się z piłką. Na początku koszykarka rozwijała swoje umiejętności  w Commelle- małej miejscowości, niedaleko Roanne, w której mieszka waz z rodziną. Na etapie Benjamies ambitna dziewczyna przeszła pomyślnie selekcję departamentalną, co umożliwiło jej zasilenie szeregów drużyny reprezentującej region- LCB (Le Coteau Basket). Z ówczesną ekipą zdobyła mistrzostwo grupy A, a swój indywidualny sukces może uważać udział w turnieju gwiazd, reprezentując region Loire i zajmując drugie miejsce. Podczas kolejnych dwóch lat, grając w grupach młodzieżowych (Minimes Région i Minimes France), Marine poczyniła tak duże postępy, że już podczas swojego pierwszego roku w  Cadettes France dołączyła  do drużyny seniorek.

Początek rozgrywek zapowiadał się obiecująco. Koszykarka uczestniczyła w treningach pierwszej drużyny, była zmienniczką Caroline Buchet i coraz pewniej czuła się na parkiecie. Niestety w październiku, podczas jednego z treningów, Marine poślizgnęła się i nieszczęśliwie upadła. Dziewczyna od razu poczuła ból w kolanie, który nie „wróżył” nic dobrego. Niestety badania rezonansem potwierdziły złe przeczucia. Koszykarka zerwała wiązadła krzyżowe, a przy tym uszkodziła łąkotkę. Jest to na tyle poważna kontuzja, że wykluczyła nastolatkę z gry w obecnym sezonie. W grudniu przeszła operację i powoli wraca do zdrowia i formy. Na razie ćwiczy w basenie, by stawy mogły pracować w odciążeniu. Za kilka tygodni jednak będzie mogła zacząć biegać. „Jestem podekscytowana, ale trochę przerażona zarazem. Wszystko jest jeszcze świeże. Nie wiem jak moje kolano zareaguje na wysiłek, ale brakuje mi meczy i atmosfery podczas nich ”. Miesiącem przełomowym okaże się czerwiec. To wtedy, w Lyonie, Marine przejdzie testy, a w zależności od ich wyników, rozpocznie treningi lub będzie kontynuowała rehabilitację.

To pierwsza w życia, tak poważna, kontuzja młodej dziewczyny i nie obeszło się bez ciężkich momentów. „Bylam badzo zawiedziona, ponieważ zaczęłam robić postępy, zyskiwać coraz więcej „minut gry”. Pierwsze tygodnie po operacji również  nie okazały się łatwe. Trzeba było poruszać się przy pomocy kul, a ból w kolanie czasem dokuczał. Poza tym pojawiła się tęsknota za koszykówką . „Motywację daje mi pozostanie w otoczeniu koszykarskim, dopingowanie moich koleżanek podczas meczy”. Poza tym Marine prowadzi zwyczajne życie licealistki. Obecnie uczęszcza do klasy o profilu naukowym, a swoją przyszłość wiąże  z pomocą innym. „Zainspirował mnie film pt.”Polisse”, chciałabym pracować z młodzieżą, pomagać jej”. Już tego lata weźmie udział w akcji humanitarnej. Cel jest szczytny- renowacja szkoły w Senegalu. Nasza koszykarka wraz z grupą młodzieży wyjedzie na dwa tygodnie do Afryki jako wolontariuszka. Już tu, na miejscu, musieli wykazać się nie lada zaangażowaniem, by uzbierać niezbędne 27 tysięcy euro na wyjazd i prace naprawcze.

A co po wakacjach?

Mam nadzieję szybko wrócić  do zdrowia i do koszykówki . Chcę rozpocząć kolejny sezon z moją drużyna, by jak najwięcej grać i rozwijać się” – kończy sympatyczna nastolatka.

KWESTIONARIUSZ

Zawsze przed meczem: próbuję się odprężyć żartując z koleżankami z mojej drużyny i opowiadając im moje najlepsze dowcipy.
Nigdy przed meczem: nie jem przed graniem.

Zawsze po meczu: odtwarzam sobie mecz.

Podczas treningu: słucham wskazówek i rad, pracuję, daję z siebie wszystko i czerpię przyjemność z bycia z moja drużyną.

Podczas meczu: staram się wnieść coś dobrego na boisko, słucham wskazówek trenera i koleżanek.

To co lubię najbardziej w koszykówce: pracę zespołową, kiedy dobrze się rozumiemy i osiągamy zamierzony cel.

Moja najmocniejsza strona w koszykówce: waleczność, nigdy się nie poddaję.

Gdyby nie koszykówka: nie wiem.