collapse_arrow_
VERSION POLONNAISE

Propos recueillis par Gosia BABICKA (basketteuse et... journaliste !)

MATURITE ACCELEREE

Elle est une des plus jeunes joueuses de l’équipe Nationale 2. Elle a 16 ans, vient de Chauffailles et depuis 6 saisons, elle représente le RCR Basket Féminin.

 
Noémie Isnard a commencé son aventure avec le basketball à Chauffailles, mais avant de choisir cette activité sportive, elle a découvert avec son père, dès l’âge de 6 ans d’autres sports. C’était entre autres : le judo, le foot, le badminton, la natation, le tennis. Sans hésitation,  elle a choisi le basket. Pourquoi ? «  J’aime bien le basket parce que par rapport au sport individuel, je sens l’esprit d’équipe, une bonne ambiance que nous avons dans le club. On a la stratégie qui nous fait réfléchir ».

Le basket-ball nécessite aussi des sacrifices. Noémie, pendant ses 2 premières saisons, dans l’équipe benjamines, faisait le trajet Chauffailles- Roanne 2 fois par semaine. En même temps, elle a étudié au collège, mais la basketteuse n’avait jamais eu de problèmes à l’école, parce qu’elle était ambitieuse et talentueuse. D’ailleurs avec son équipe de benjamines, elles ont gagné le championnat de ligue, deux fois !

A l’âge de 13 /14 ans elle a quitté ses racines pour étudier et s’entraîner au basket au Pôle Espoir de Lyon. «  A Lyon, tout était plus facile à aménager :   le scolaire avec le basket. Ça nous a permis de nous entraîner chaque jour. La proximité était aussi un avantage. On avait tout sur place ». Le week-end, la basketteuse jouait avec son équipe de Roanne. La scolarité à Lyon a duré 2 ans. Pour la première année de Cadettes, elle déménagait à Roanne et a intégré le lycée Albert Thomas. Noémie habite à l’internat. C’est quoi les avantages ? «  C’est l’école de la vie, je dois arranger tout moi-même. Ca me permet d’être indépendante. Je n’ai jamais regretté d’avoir quitté ma maison tôt, dès l’âge de 13 ans. Je pense que je l’aurais regretté si je ne l’avais pas fait »- dit elle. Ce qui est difficile pour elle c’est que tout est subordonné au basket et à l’école. Le temps libre, pour profiter de sa famille, c’est le samedi : « Habituellement je reviens chez moi vendredi soir, après l’entraînement. Samedi matin, j’ai du temps pour faire mes devoirs et finalement je passe l’après-midi avec mes parents et mon frère. Tous les dimanches, on joue le match de championnat. Que ce soit à Roanne où à l’extérieur, ce n’est pas important car je pars de chez moi. Pour moi c’est un départ de chez moi ». Très courageuse, elle ne se plaint pas parce qu’elle aime ce qu’elle fait. Le moment le plus difficile est de reprendre le rythme après les vacances.

Noémie va passer le Bac cette année. Elle est en classe de terminale scientifique où elle apprend plus de mathématique, de physique etc., quoiqu’elle admette, qu’elle soit plus littéraire. «  Ce sont mes professeurs qui m’ont conseillé. Ils m’ont dit que cette section va m’ouvrir toutes les portes et  va me permettre de réussir tous les examens pour entrer à l’Université ». La basketteuse ne sait pas encore ce qu’elle veut faire après. Elle réfléchit à passer l’examen à Paris. Tout ça dépend du baccalauréat. Elle voudrait aussi continuer avec le basket mais pas à un haut niveau, parce que elle s’intéresse à la sociologie, la science humaine et la politique.

Je souhaite à cette sympathique basketteuse de va réussir  tous ses examens et bien choisir sa voie.

 

QUESTIONNAIRE

Toujours  avant le match : Je n’ai pas de rituel particulier, j’écoute de la musique un peu pour me concentrer

Jamais avant le match : Je n’ai pas de rituel particulier


Toujours après le match : Je n’ai pas de rituel particulier


Pendant l’entraînement : Je me donne à fond


Pendant le match : J'essaie d'encourager mes coéquipières que je sois sur ou en dehors du terrain


Ce que j’aime le plus au basket : Ce que j’aime le plus c’est les matchs qui sont tendus jusqu’à la dernière minute, où il y a beaucoup d'adrénaline

Ma plus forte  qualité au basket : Je suis assez adroite
collapse_arrow_
VERSION FRANCAISE

KWESTIONARIUSZ

Zawsze przed meczem : Nie mam szczególnych rytuałów. Słucham trochę muzyki aby się skoncentrować.


Nigdy przed meczem : Nie mam szczególnych rytuałów.


Zawsze po meczu : Nie mam szczególnych rytuałów.


Podczas meczu : Dopinguję swoje koleżanki, które akurat są na boisku.


Podczas treningu : Daję z siebie wszystko.


To, co najbardziej lubię w koszykówce : Mecze, które są zacięte do ostatniej minuty lub te, z dużą dawką adrenaliny.


Moja najsilniejsza strona w koszykówce: Jestem sprytna.

Version Polonnaise de l'interview...

Przyspieszone dojrzewanie


Jest najmłodszą zawodniczką seniorskiej ekipy. Ma 16 lat i pochodzi z Chaffailles, a od sześciu sezonów reprezentuje barwy RCR Basket Feminin.


Neomie Isnard swoją przygodę z koszykówką, rozpoczęła w rodzinnym mieście, jednak zanim to nastąpiło, zrobiła nie lada selekcję. Kiedy miała zaledwie sześć lat, jej tato prowadził ją na różnego rodzaju zajęcia, by spróbowała swoich sił w wielu dyscyplinach sportowych. Były to między innymi: judo, piłka nożna, badminton, pływanie czy tenis. Bez zawahania jednak stwierdziła, że to właśnie w koszykówkę chcę się zaangażować. Dlaczego?  „Lubię koszykówkę, bo w porównaniu do sportów indywidualnych, czuje się ducha drużyny. Jest też bardzo fajna atmosfera w klubie. Podoba mi się, że jest to sport dla ludzi myślących, musimy cały czas być skoncentrowane, ponieważ nasza gra opiera się na taktyce.


Koszykówka wymaga również poświęceń. Noemi, przez dwa pierwsze sezony w ekipie Benjamins, dojeżdżała dwa razy w tygodniu z Chaffailles do Roanne. Wtedy uczęszczała do gimnazjum, ale nie miała kłopotu z pogodzeniem nauki ze sportem, ponieważ jest wyjątkowo zdolną i ambitną uczennicą. Ponadto z tą właśnie ekipą dwukrotnie wywalczyła mistrzostwo regionu.


Kiedy pojawiła się możliwość wstąpienia do szkoły sportowej w Lyonie nie wahała się z niej skorzystać. „W Lyonie było o tyle łatwiej, że plan zajęć dostosowany był do naszych treningów, mogłyśmy zatem  trenować każdego dnia. No i nigdzie nie trzeba było dojeżdżać, wszystko było na miejscu”. Weekendowe mecze koszykarka rozgrywała ze swoją drużyną z Roanne. Edukacja w Pole Espoire trwała dwa lata, dlatego w zeszłym roku Noemi przeniosła się do liceum w Roanne. Tutaj mieszka w internacie. Jakie są tego zalety? „ Jest to dobra szkoła życia, o wszystko muszę zadbać sama. Pozwala mi to jednak czuć pewną niezależność już w tak młodym wieku. Nigdy nie żałowałam, że wyjechałam z domu mając 13 lat, myślę, że byłoby tak, gdybym nie podjęła tej decyzji”- mówi Noemi. Minusem takiego stylu życia jest to, że praktycznie wszystko jest podporządkowane szkole i koszykówce. Jedyny wolny czas dla rodziny to sobota: „ Zazwyczaj wracam do Chaffailles w piątki wieczorem, zaraz po treningu. Sobota rano to czas na odrabianie zadań domowych, by popołudnie spędzić z rodziną. W niedziele gramy mecze więc nawet, jeśli jest to mecz na miejscu (w Roanne), dla mnie, oznacza to już wyjazd z domu”. Dzielna dziewczyna nie ma z tym problemu, ponieważ lubi to co robi, jedyne co sprawia problem, to powrócenie do rytmu sportowca po dłuższej przerwie wakacyjnej, jak choćby święta.


Noemi jest tegoroczną maturzystką, uczy się w klasie o profilu naukowym, gdzie przeważają przedmioty ścisłe, mimo że jak sama przyznaje, jest bardziej humanistką. „To moi nauczyciele doradzili mi ten kierunek. Powiedzieli, że wszędzie sobie poradzę, a ukończenie nauk ścisłych ułatwi mi dostanie się na wyższą uczelnię ”. Jeśli chodzi o przyszłość to koszykarka nie ma do końca sprecyzowanych planów. Myśli o egzaminach do elitarnej szkoły w Paryżu. Wszystko jednak zależy od wyników maturalnych. Nie chciałaby też porzucać sportu, choć ma też wiele innych zainteresowań, w których chce się kształcić, jak socjologia, nauki społeczne i polityczne.

Sympatycznej koszykarce życzę zatem spełnienia marzeń i sukcesów, podczas zbliżających się egzaminów.