collapse_arrow_
Version polonaise

Propos recueillis par Gosia BABICKA (basketteuse et... journaliste !)

Créatrice pas seulement sur un terrain du basket...

Le sport, la géographie, l’animation et finalement la cuisine. Oui, c’est une personne qui partage toutes ces passions. Pour cette nouvelle saison 2014/2015, comme première, je vous présente la joueuse la plus ancienne, mais pas la plus agée : Caroline Buchet dite "Charlotte".
 
Au début, elle n’avait pas envie de jouer au basket. C’est le foot qu’elle a trouvé le plus intéressant. Finalement, à l’âge de sept ans, elle a accepté  d’essayer le basket-ball. L’ambiance, qu’elle a créée avec ses copines, l’a persuadée à devenir une basketteuse.  Mais son poste préféré n’était pas celui de meneuse ! « J’ai toujours aimé les exercices pour les intérieurs. Pour cette raison, j’ai voulu jouer come poste quatre ou cinq». Néanmoins, elle n’avait pas le choix. Sa taille et son potentiel la prédisposaient à être meneuse. Les premieres années de notre populaire Charlotte se sont passées à côté de sa ville natale, Poligny, dans le Jura.

Ensuite, elle a décidé d’intégrer le Pole Espoir à Besancon. Deux années là-bas lui ont ouvert plusieurs possibilités. « J’aurais pu aller au Centre de Formation de Nice, de Calais ou de Strasbourg . Par proximité j’ai choisi ce dernier ». A cette époque, il fallait passer trois ans en Cadettes. Elles ont eu une bonne équipe, avec qui elle a gagné la médaille de bronze en Championnat de France. Caroline avait déjà une chance d’apparaître sur le terrain pour jouer en Championnat de NF1. Malheureusement, cette aventure ne pouvait pas être prolongée. Le club avait des problèmes financiers, donc il fallut trouver une autre solution. « Ma décision était simple. Je suis rentrée chez mes parents à Bersaillin. J’ai continué mes études en jouant au basket ». D’abord, comme senior au niveau régional, elle a aidé à monter en NF3. Deuxième saison en NF3. « Avec mon équipe Jura Centre nous avons joué contre le Coteau plusieurs fois. Denis Lacroix, l’ancien entraîneur d’ici m’a remarquée et il m’a proposée de venir à Roanne ». Cet idée lui a plu.

Elle avait une bonne occasion de jouer en équipe de NF2 avec un grand projet pour l’avenir. Ça y est ! Sa quatrième année a commencé. « Je me sens bien à Roanne. Je peux dire comme chez moi. J’ai beaucoup d'amis, je continue mes études à Lyon et je peux progresser en basket ». Et c’est vrai, Charlotte poursuit deux côtés d’apprentissage ! Première meneuse de l’équipe de seniors et aussi l’entraîneur U11. Elle apprécié les deux expériences.  Comme poste 1 elle est obligée d’organiser et annoncer les systèmes. « Même Olivier me répète, qu’il faut être dans la tête de l’entraîneur, je sais, que parfois c’est moi, qui doit prendre l’ initiative ».

Quant à l’entraînement des U11, le coaching n’est pas une chose simple. Il y a un côté d’apprentissage où il faut mettre en valeur l’aspect pédagogique. « A cet âge les enfants sont pleins d’énergie, dissipés. Je leur apprends à dribbler, à tirer, à passer, mais aussi comment il faut travailler en groupe ». C’est un fondement de ce jeu. Fonctionnement en collectif, d’où concentration et discipline. Ce sont les principes le plus importants.

Il peut sembler, que le basket remplit toute sa vie. Cependant Caroline a bien arrangé la partie hors du sport. Elle est en train de faire un master II "Géographie Aménagements du Territoire". Pour celà notre courageuse meneuse a sacrifié beaucoup de temps. Sa licence, elle l’a finie à Saint Etienne, où elle a dû faire un trajet en train chaque jour. Pour la deuxieme étape de sa formation, Charlotte a choisi Lyon. « La première  année était plus dure, car presque chaque jour j’ai passé à l’université. Maintenant je peux aménager mes horaires plus facilement, parce que trois semaines par mois je serai en apprentissage à la ville de Roanne ».

Au-delà de ses responsabilités, Charlotte aime avoir le contact avec des enfants. Pour cette raison, elle a réussi le BAFA (brevet d’aptitude fonction animateur). Pendant les vacances, elle  travaille dans  un centre de loisirs, dans un centre social. « Celà me vient naturellement. Quand j’étais petite, j’ai participé à de tels événements. Maintenant, c’est moi qui anime les gamins ».

Notre meneuse a aussi une autre passion, la cuisine. Elle est une vraie spécialiste de desserts. Ceux qui n’ont pas goûté son tiramisu aux speculoos perdent beaucoup ! « C’est vrai, cuisiner, cela me plait ». Caroline confectionne de très bons gâteaux, mais aussi elle prépare différents  types de plats.* La dernière fois, elle a découvert une lasagne au saumon. « J’aime bien manger et servir, ce que je crée, à ma famille, à mes amis, car c’est dans ma nature, de partager »*. 

Et voilà, c’est une caractéristique de notre meneuse, qui sur terrain partage le ballon comme les passes décisives.

* Non, ce n’est pas un annonce matrimoniale. Mais oui, elle peut être une bonne compagnie ! LOL

QUESTIONNAIRE

Toujours avant le match : J'écoute Jean-Jacques et Céline !!!
Jamais avant le match : Je ne sais pas...
Toujours après le match : J'envoie le score à ma famille, à mes amis et, à La Glacière, je vais boire mon petit verre de rosé à la buvette !!!
Pendant l'entraînement : J'essaye d'appliquer les consignes au maximum.
Pendant le match : J'essaye d'être "dans la tête du coach".
Ce que j'aime le plus au basket : L'ambiance de certains matches à enjeu et les moments où tout nous réussit.
Ma plus forte qualité au basket : la vitesse.
Si ce n'est pas le basket : Le football !
collapse_arrow_
Version française

Propos recueillis par Gosia BABICKA (basketteuse et... journaliste !)

Kreatorka, nie tylko na parkiecie
 
 
Sport, geografia, opieka nad młodzieżą oraz zamiłowania kulinarne. I wszystkie te pasje dzieli jedna osoba. W nowym sezonie 2014/2015 przedstawiam, najstarszą stażem lecz nie wiekiem, zawodniczkę naszej drużyny: Caroline Buchet vel Charlotte.
 
Z początku niechętnie spoglądała na piłkę do koszykówki, gdyż w jej środowisku większym zainteresowaniem cieszyła się piłka nożna. W wieku siedmiu lat, za namową mamy, wybrała się na trening koszykarski. Nowe przyjaźnie, miła atmosfera i wreszcie łatwość z jaką przychodziła jej nauka kozłowania, przekonały ją do pozostania przy tym wyborze. Zadziwiające może być to, że ulubioną pozycją na boisku naszej pierwszej rozgrywającej, była pozycja centerki. Zawsze lubiłam ćwiczenia dla centrów. Dlatego właśnie na tej pozycji chciałam grać najbardziej. Mimo wielu chęci i zdecydowania, nie miała wpływu na swój wzrost czy predyspozycje, przez które, w swoim pierwszym klubie w Poligny, została ukierunkowana na rozgrywającą.
 
Kolejnym krokiem w koszykarskiej karierze zawodniczki był wybór Szkoły Nadziei w Besancon. Po dwóch latach przyszedł czas na wybranie Szkoły Mistrzostwa Sportowego, a propozycji było kilka. Mogłam się kształcić w Nicei, Calais lub Strasbourgu. Wybrałam tę ostatnią, gdyż była najbliżej mojego domu. Trzy lata w drużynie kadetek przyniosły świetny rezultat. Ze swoim zespołem Caroline zdobyła brązowy medal mistrzostw Francji. Ponadto, nie raz otrzymała szansę, by zaprezentować swoje umiejętności w lidze n1. Na przeszkodzie dalszego rozwoju w Alzacji stanęły problemy finansowe klubu. Moja decyzja była prosta. Wróciłam do domu rodzinnego do Bersaillin. Tam kontunuowałam naukę i grę w koszykówkę. Już jako seniorka występowała w lidze regionalnej, z której udało się awansować ligę wyżej, do n3. To właśnie podczas jednego z sezonów na tym poziomie koszykarka dobrze zaprezentowała się w meczu przeciw le Coteau. Jej umiejętności dostrzegł Denis Lacroix, ówczesny trener tej drużyny, który zaproponował jej zmianę barw klubowych.
 
To już czwarty sezon Charlotte w Roanne. Czuję się tu dobrze, można powiedzieć jak w domu. Mam dużo znajomych, kontynuuję studia w Lyonie, a przy tym mogę robić postępy grając w n2. Pozycja, jaka pełnię na boisku, jest bardzo wymagająca. To do mnie należy organizacja gry i mimo że Olivier (trener przyp.red.), często mi powtarza, że powinnam być przedłużeniem jego myśli trenerskiej, to czasem ja sama musze przejąć inicjatywę. To nie wszystkie zajęcia, w jakie angażuje się rozgrywająca. Dodatkowo zajęła się trenowaniem dzieci urodzonych do roku 2004. To także niełatwe zadanie, gdyż obok rozwoju umiejętności koszykarskich, bardzo ważny jest też aspekt pedagogiczny. Dzieci w tym wieku mają mnóstwo energii, są rozkojarzone. Uczę je kozłowania, rzutu, podania, ale także jak należy pracować w grupie. Bo właśnie podstawą tej gry są współpraca, a także koncentracja i dyscyplina.
Wydawać by się mogło, że koszykówka jest całym jej życiem. Jednakże Caroline bardzo rozsądnie wykorzystuje czas wolny od sportu. Obecnie jest na ostatnim roku studiów magisterskich z geografii, o kierunku zagospodarowanie terenu. To jednak wiąże się z nie lada poświęceniem i wysiłkiem. W Saint-Etienne, dokąd codziennie jeździła pociągiem, uzyskała poziom licencjata. Drugi etap kształcenia, czyli uzupełniające studia magisterskie, to dojazdy do Lyonu. Pierwszy rok był najtrudniejszy, ponieważ całe dnie spędzałam na uniwersytecie. W tym roku jest nieco łatwiej, ponieważ trzy z czterech tygodni w miesiącu będę odbywała staż w urzędzie miasta Roanne.
To nie wszystko, w co angażuje się Charlotte. Z uwagi na to, że lubi mieć kontakt z dziećmi, uzyskała certyfikat opiekuna w młodzieżowych domach kultury. Dzięki temu podczas wakacji pracuje w tego typu centrach.  Zdobycie tego dyplomu było dla mnie czymś naturalnym. Kiedy byłam mała sama uczęszczałam tam na zajęcia, teraz to ja organizuję czas wolny dzieciom.
Inną pasją naszej koszykarki jest gotowanie, a jej specjalnością są desery. Ci, którzy jeszcze nie próbowali jej tiramisu z ciasteczkami speculoos, nie wiedzą co tracą! To prawda, gotowanie sprawia mi przyjemność. Caroline piecze znakomite ciasta, a także eksperymentuje z wieloma daniami. Ostatnim jej odkryciem jest lasagne z łososiem. Lubię degustować różne potrawy, ale także przygotowywać je dla bliskich, bo lubię się dzielić tym, co mam*.
Tak właśnie przedstawia się charakterystyka naszej rozgrywającej, która na boisku także rozdaje, ale podania, zwane asystami.
*Nie, to nie anons matrymonialny. Choć prawdą jest, że Charlotte doskonale sprawdzi się w roli pani domuJ))