collapse_arrow_
VERSION POLONNAISE

Propos recueillis par Gosia BABICKA (basketteuse et... journaliste !)

L'objectif : progresser

Elle est venue à Roanne pour faire le point sur ses compétences sportives, dans l’objectif de s’améliorer. Elle a 21 ans et vient de Paris.  Ses racines ne lui manquent pas parce qu’elle s’adapte rapidement.

 
Son aventure avec le Basketball, Laura DIMITHE l’a commencée tardivement, quand elle avait 15 ans. En effet, la joueuse s’est intéressée à… la danse ! La basketteuse aimait bien la musique et son plaisir était les cours de danse. Au début, ce fut le Modern Jazz mais finalement son plaisir s’est porté vers le Hip-Hop. « C’était du bon temps pour moi. On se  rencontrait 2-3 fois par semaine pour préparer des spectacles pour notre famille, des amis et d’autres publics ».

Une fois, elle assiste, avec sa cousine, à un match de Basketball, en compagnie d’un professeur. Ce dernier, repérant le physique de Laura, lui proposa de prendre contact avec l’entraîneur de basket.

 Les premiers entraînements étaient plus de plaisir. Laura apprenait des règles, des basiques et... elle aimait çà. Elle a su que si elle voulait progresser, elle devait s’entraîner  plus longtemps, plus dur et à plus haut niveau. Sa première équipe sérieuse était Coulaines. Dans ce club, elle a eu la chance de jouer en Cadettes France, en Nationale 2 et en Nationale 3. Grâce a cette possibilité elle a fait beaucoup de progrès.  « C’est grâce à mes entraîneurs, Guillaume Coulbault et Guillaume Godefroy, qui  croyaient en moi et travaillaient avec moi individuellement. Pendant cette période, j’ai réalisé que le Basketball  était ce que je voulais faire dans l’avenir ».

Après une bonne saison, elle a reçu l’offre de Cavigal Nice Basket, en équipe Espoirs. C’était une grande chance mais aussi un grand changement. Elle a quitté sa famille et elle a déménagé dans le Sud de la France. Là-bas, Laura allait a l’école, s’entraînait avec son équipe Espoirs et avec l’équipe Ligue Féminine parfois.

Malheureusement sa première saison sur la Côte d’Azur ne s’est pas bien terminée. La joueuse a subi la pire blessure pour une basketteuse : rupture des ligaments croisés. Cela voulait dire l’opération et une longue pause. «Au début,  j’étais  optimiste, la saison était presque finie, donc j’étais persuadée d’être prête pour la saison suivante » dit-elle.

Puis, l’opération fut repoussée, environ 2 mois pendant lesquels elle dut marcher avec des béquilles, plus immobilisation des jambes. Ce qui commençait à déranger. « J’ai senti que je perdais mon  temps au lieu de m’entraîner et progresser » me confie la joueuse. Pendant sa période de blessure, elle m’avoue avoir eu des doutes. D'une part, elle voulait bien se rétablir physiquement pour recommencer à jouer, d’autre part, elle était frustrée car elle ne pouvait pas vivre sa passion et a même pensé a quitter le basket. Heureusement, elle a toujours pu compter  sur la famille, en particulier son frère « Hervé  me motivait, il me redonnait beaucoup de confiance et me prodiguait de bons conseils ». Après sa rééducation au centre de médecine du sport, Laura pouvait rejoindre sa nouvelle équipe en Bretagne. Là-bas, elle n’y reste que quelques mois. En mai 2013, elle reçut l’offre du RCR Basket Féminin et après avoir passé des tests elle a décidé d’accepter de jouer pour ce club. Pourquoi ? «  J’aimais bien le projet car il  est ambitieux  et moi, j’aime bien les défi ! Autrement, je voudrais jouer autant que possible et  j’espère pouvoir rivaliser en Nationale 1 lors de la saison prochaine » me glisse-t-elle en souriant...

Cette joueuse sympathique sait que le Basketball ne fait pas tout. C’est pourquoi elle poursuit également ses études en parallèle à l’école. Laura a choisi la filière Unité de Management Commercial. Elle ne sait pas ce qu’elle fera dans l’avenir pour autant. « Je vis au jour le jour, je vais au fil du vent.. ». Pour l’instant elle met l'accent sur le basket et l’objectif de NOTRE équipe.

QUESTIONNAIRE

Toujours  avant le match : j’écoute de la musique

Jamais avant le match : je dors


Toujours après le match : j’annonce mes résultats


Pendant l’entraînement : je rigole


Pendant le match : je suis dans le match


Ce que j’aime le plus au basket : dunker !!! lol non pas encore mais bientôt J


Ma plus grande  qualité au basket : le rebond


Si ce n’est pas le Basketball : j’aurais travaillé dans d’autres domaines

collapse_arrow_
VERSION FRANCAISE

Version Polonnaise de l'interview...

Celem progres


Przyjechała do Roanne aby zrobić postęp i nabrać doświadczenia jako koszykarka. Ma 21 lat i pochodzi z Paryża, do którego, jak sama mówi, nie tęskni, bo szybko zaaklimatyzowała się w nowym otoczeniu.

 
Swoją przygodę z koszykówką Laura Dimithe rozpoczęła dość późno, bo  kiedy miała 15 lat. Wcześniej jej pasją był… taniec. Koszykarka zawsze lubiła muzykę i ruch, dlatego pewnego dnia wybrała się na kurs tańca. Na początku był to modern jazz, który jednak nie przypadł jej do gustu. Po kilku miesiącach Laura zmieniła styl na swój ulubiony - hip hop. „To był dla mnie bardzo fajny czas, spotykaliśmy się 2-3 razy w tygodniu i przygotowywaliśmy spektakle dla naszej rodziny, znajomych i zaproszonych gości”- mówi.

Skąd zatem pomysł na koszykówkę?

Pewnego razu udała się na mecz koszykówki i została dostrzeżona przez nauczyciela swojej kuzynki. Stwierdził, że ma dobre warunki fizyczne i powinna spróbować swoich sił w tym sporcie. To właśnie on skontaktował ją z trenerem, który zaprosił ją na treningi.

Pierwsze zajęcia były raczej zabawą. Zawodniczka poznawała podstawy, reguły i… spodobało jej się. Wiedziała jednak, że aby robić postępy musi trenować  więcej, ciężej i na wyższym poziomie.  Wtedy właśnie zmieniła drużynę na Coulaines, gdzie występowała w lidze kadetek, National 3, a potem także National 2. W tym czasie Laura zrobiła duży progres –„To dzięki moim trenerom Guillaume Coulbault i Guillaume Godefroy, którzy wierzyli we mnie i pracowali ze mną indywidualnie. Podczas tego okresu zdałam sobie sprawę, że koszykówka to jest to, co chcę robić w przyszłości”.

 
Po dobrym sezonie w Coulaines pojawiła się oferta, ze Szkoły Mistrzostwa Sportowego przy ekstraklasowej drużynie Cavigal Nice Basket. Była to duża szansa dla młodej zawodniczki, ale także duża zmiana. Musiała opuścić swój dom rodzinny i przeprowadzić się na południe Francji, gdzie chodziła do szkoły, trenowała ze swoją, jak i z pierwszą drużyną. Niestety jej pierwszy sezon na Lazurowym Wybrzeżu nie skończył się pomyślnie. Doznała bowiem najgorszej kontuzji dla sportowca- zerwała wiązadła krzyżowe w kolanie. To oznaczało operację i dłuższą przerwę. „ Na początku byłam optymistycznie nastawiona, sezon właśnie się kończył, byłam zatem przekonana, że na początku przyszłych rozgrywek będę gotowa do gry” – przyznaje. Niestety operacja opóźniła się o dwa miesiące, podczas których aby chodzić musiała wspierać się na kulach. Taka sytuacja była niewygodna dla młodej dziewczyny-

Czułam, że tracę czas, zamiast trenować i robić postępy”- zwierza się. Podczas tego okresu zaczęła mieć wątpliwości co do swojej przyszłości. Z jednej strony chciała jak najszybciej przejść rehabilitację i wrócić do gry, z drugiej jednak była sfrustrowana, bo kontuzja nie pozwalała jej normalnie funkcjonować. Na szczęście, jak zawsze, mogła liczyć na wsparcie swojej rodziny, a przede wszystkim brata- „Hervé zawsze mnie motywuje, wierzy we mnie i daje dobre rady”- zauważa. Chęć szybkiego powrotu do zdrowia sprawił, że po przejściu rehabilitacji w centrum medycyny sportowej Laura dołączyła od stycznia tego roku do drużyny w Bretanii. Tam spędziła kilka miesięcy, by w maju pojawić się na testach w Roanne. Po kilku treningach centerka podpisała roczny kontrakt z naszą drużyną. Dlaczego?

Bardzo podoba mi się projekt klubu, jest ambitny, a ja lubię wyzwania! Chciałabym grać jak najwięcej, a  w przyszłym sezonie spróbować swoich sił w lidze National 1” – uśmiecha się.

 
Zawodniczka wie jednak, że koszykówka to nie wszystko, dlatego jednocześnie kształci się w kierunku zarządzania. Kiedy pytam ją o przyszłość przyznaje, że nie zastanawia się nad nią

Żyję trochę z dnia na dzień, idę tam, gdzie mnie wiatr poniesie” - mówi. W tym momencie najważniejszy jest dla niej cel naszej drużyny i na tym najbardziej się skupia.

KWESTIONARIUSZ

Zawsze przed meczem: Słucham muzyki


Nigdy przed meczem: Nigdy nie śpię przed meczem


Zawsze po meczu: Przekazuję wynik meczu


Podczas meczu: Jestem na meczu


Podczas treningu: Śmieję się


To, co najbardziej lubię w koszykówce: Robić wsady!!(haha) Nie jeszcze nie, ale wkrótce J


Moja najsilniejsza strona w koszykówce: Zbiórki


Jeśli nie koszykówka to: Pracowałabym